Beat Squad - Wznieśmy toast
Tekst :
Streszczę wam wszystkim sytuację tak pokrótceSobota, pub na Starym, spotkanie przy wódce
Mieliśmy wszyscy wkrótce już leżeć pod stołami
Zajebani co pięć minut jakimiś toastami
Każdy z nas co chwilę podnosił do góry swój kieliszek
I krzyk toastu przerywał nastałą ciszę
Moi mili, spotkaliśmy się wszyscy w tej chwili
Aby oddzielić prawdziwych mężczyzn od debili
Niech prawdziwi zostaną, a niech wyjdą fałszywi
Wznoszę toast za tych pierwszych, niech to nikogo nie zdziwi
Niech wódka się leje, niech morda się śmieje
jeśli jesteś szczęśliwy w takim razie Bóg istnieje
A teraz wznoszę toast za zdrowie barmana
Który pomaga nam zalać się aż do białego rana
Jemu chyba zdrowie jest tak potrzebne jak nikomu
bo kto nas porozwozi potem wszystkich do domu?
Póki możemy teraz, za tych co już odeszli
Którym pierdolona śmierć przerwała życia ścieżki
To nas też nie ominie, ale i tak skurwysynie
Osuszam trzeci kieliszek, pamięć o nich nie zginie
[x2]
Uwierzcie, nie raz jest to potrzebne człowiekowi
Żeby zalać się w trupa i nie martwić się o nic
A więc wznieśmy toast za to, że jeszcze żyjemy
Rafi, za to z tobą zawsze wypijemy
No to dzięki chłopaki i dzięki dziewczyny
Chcecie pić dalej? no to słowa czas zamienić w czyny
Trzecia flaszka się chłodzi, a ja nie wiem o co chodzi
Czemu puste jest szkło? o co tutaj chodzi? co?
Już wiem, to barman zasnął, który miał polewać
Kiedy go obudzono to skurwiel zaczął śpiewać
Ale słaby łeb, a mówił, że wypije za trzech
Kto nas teraz porozwozi do chaty? co za pech
A chuj tam, jakoś przecież sobie poradzimy
Flaszka już polana, a my jak dupy siedzimy
Za co teraz wypijemy? za to, że rymujemy?
Za to, że mamy talent i go wykorzystujemy?
Czwarta butelka wychylona jest dla ludzi
którzy nas słuchają i jak my krytykę w dupie mają
Ale co ja widzę, opuszczona co druga głowa
Do tych ludzi już nie docierają wymawiane słowa
Wódka zrobiła swoje, dla nich skończył się wieczór
A dla niektórych to dopiero druga połowa meczu
Wiara, teraz wypijmy za tych co leżą pod stołem
Przechyliłem kieliszek i oczy swoje zamknąłem
Kiedy je otworzyłem to się trochę zdziwiłem
Nie mogłem się doliczyć w końcu ile ja wypiłem
Chyba trzy, albo cztery, nie, pięć flaszek poszło
Nagle budzę się we własnym domu, jak do tego doszło?
Matka wkurwiona, że nie posprzątałem kasy
Spodnie całe brudne i rozpierdolony pasek
Tak się zdarza czasem, ale nigdy nie żałuję
Kiedy z braćmi we własnym gronie wódkę degustuje
Nie żałuje, kiedy na drugi dzień gorzej się czuję
Biorę Apap na łeb, a potem wszystko opisuję
Słowa płyną z serca, które wiele już przeżyło
które do takiego życia przyzwyczaić się zdążyło
Póki bije to jest dobrze, na kaca lampka wina
Matce przeszło po godzinie przecież ma jednego syna
A dziewczyna? w pościeli z uczuciami się nie kryje
Pada słowo - kocham cię, za to zawsze z nią wypiję
[x4]
Uwierzcie, nie raz jest to potrzebne człowiekowi
Żeby zalać się w trupa i nie martwić się o nic
A więc wznieśmy toast za to, że jeszcze żyjemy
Rafi, za to z tobą zawsze wypijemy
Beat Squad - Nałóg
Tekst :
To cię złapie w sidławpadniesz tak jak ławica rybna
Pędzę przez bit jak rydwan
To cię złapie jak sygnał w stacja Mir
Wciągnie cię w głębinę jak wir
Ja i RR styl, ja i RR, bas, stopa, werbel
Zrób sobie przerwę, jeśli coś ci we mnie nie pasi
Rap ten ugasi, zarazi, porazi
usmaży, przeważy, przerazi, narazi
Po twarzy będzie bił babiarzy
których rap mnie razi, pływają w tej mazi
by spełnić się w branży, pijąc sok z oranży
Śmieje się i tańczy, słuchaj
R chwyta za ster wyższych sfer
23 bez żadnych zer, R ten, który tlen wdycha
Ten R, który chwyta kielicha
Ten R, który nie ima się licha
Ten, który nie wysycha
Psycha twarda jak zbroja z Bogdańca Zbycha
osoba nie cicha, R, o którym jest słychać
R, którym będziecie rzygać (wybacz)
Ten R(R), którego widać (widać?)
Nie mogło być inaczej, RR to dwaj gracze
R to Ramona, który trzyma w szponach treść pieśni
R to rap, który uzależni
Słyszysz szmer, oto drugi R jak as kier
Witam tu gdzie nie zawsze żyje się fair
Witam tu gdzie betonowy skwer
Witam w salonie nieczystych potyczek i gier
Witam i o drogę nie pytam, bo doskonale wiem
Co, jak i gdzie, wiem czemu tak, czemu nie
Ta muzyka to tlen, którą wdychają twoje płuca
To pożywka dla duszy, więc jej nie odrzucaj
To jak nikotyna, kokaina, kofeina w jednym
Po kilku razach to będzie jak hazard
Ta muza wciąga jak palenie z bonga
Jak niejednych wciągają nielegale na pociągach
To wciąga jak pod wodę anakonda
Ty tego pożądasz, więc ja się nie ociągam
I robię to co robię, bo to jest moim nałogiem
To mnie koi jak woda, to pali jak ogień
A ty słuchasz, chwytasz, łapiesz, bo to rozumiesz
Jak płynie po polskiej krainie rymów strumień
To jak więzienie, do którego chce się wracać
To uzależnienie, to nałóg, nie praca
Ta płyta bezwzględnie jest dobrym szajsem
Jest jak koks, a ty będziesz jak Scarface
Czaisz? wciągaj cały ten bajzel
Wchodzę z prawdą jak do kumpli a nie z fałszem
Ufaj dobrej marce, a daję ci gwarancję
Wrócisz po więcej oblizując palce
Tej, to przychodzi z łatwością
prosto, nafukany rapu ostro
Non-stop, wciąż ta sama śpiewka
Potencjał nie pensja nakręca jak vestax
Jest tak uzależnia RR, SH
wspólna sesja, chory zestaw
I nie mogę przestać, to nie hasło z Monaru
sam nie zauważysz jak popadniesz w nałóg
Beat Squad - Czyżby
Tekst :
[x4]Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały
To nie czary-mary tylko ganji opary
Snują się po pokoju wyszukując ofiary
Ty nie palisz? (nie) przecież jara tyle wiary
Przez taką postawę nie unikniesz kary
Zdziwiona twarz faceta, który przecież nie jarał
Gdy śmiał się w wniebogłosy chociaż nie śmiać się starał
Czuł się jak zagubiony w czasie i przestrzeni
Chociaż nie chciał i tak spróbował zieleni
Co potem powiedział w kilku słowach wam streszczę
[x4]
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały
To nie czary-mary tylko ganji opary
Snują się po pokoju wyszukując ofiary
Ty nie palisz? (nie) przecież jara tyle wiary
Przez taką postawę nie unikniesz kary
Zdziwiona twarz faceta, który przecież nie jarał
Gdy śmiał się w wniebogłosy chociaż nie śmiać się starał
Czuł się jak zagubiony w czasie i przestrzeni
Chociaż nie chciał i tak spróbował zieleni
Co potem powiedział w kilku słowach wam streszczę
Ale zajebiście, dajcie mi jeszcze
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały
Czyżby jaranie mu tak zasmakowało
Czyżby odleciała jego dusza i ciało
Może zrobicie z ganji mleko lub kakao
Jestem ciekaw ile osób nie by powiedziało
Na pewno mało (pewnie) bo w zamkniętym pomieszczeniu
Czy palisz czy nie to śmiać ci się chce
I Beat Squad to wie, że tylko maska gazowa uchroni cię
Gdy nie chcesz Marry zasmakować
Ale nie rób się głupi i zdejmij maskę
Domknij lepiej drzwi i proś Boga o łaskę
Bo w moim pokoju wszystko pachnie ganją
I stół i fotele, spotkania co niedziele
A gdy większe zebranie idzie w ruch pani faja
Jeden buch i już masz loty jak pszczółka Maja
Ile razy było tak nie zliczę na palcach ręki
Przychodziły do nas jakieś obce panienki
Stęki, jęki, wciąganie, wydmuchiwanie
Wychodziły najarane wszystkie panny i panie
Nie biorąc nawet macha, czy już wiesz dlaczego
Czyżby opary Marry Jane mój kolego?
[x4]
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały
Oczy czerwone, przekrwione, normalny stan
Przecież paliłem zielone, dobrze to znam
W którą stronę, jednak nie wiem, mam podążać
Może usiąść na ławce i w myśleniu się pogrążać
Na trawce, może po trawce
Czyżbym widział nowego dostawcę
Pewnie, że zapłacę, kasy zawsze na THC nie żałuję
To się czuje, ja to szanuję, to mnie odpręża
Nogi się uginają jak ciało węża
Jeszcze raz się sprężam
Jeszcze raz blancika do ust przytykam
Cały czas pion utrzymuję, się nie potykam
Lufy blask przy pełni księżyca
To mnie nastraja dobrze, to mnie zachwyca
Czyżby to laidback ek, na pewno nie pogrzeb
Czyżbym się gdzieś śpieszył, na pewno tam zdążę
Nagle o, o, dopadło mnie to, to
A co to? kto to? tak mnie popycha
Ja się odwracam, a tam żywej duszy
Nikt mnie nie zmusi, tok myślenia skracam
Czyżbym nagle osłabł, potykam się, przewracam
Wstaję, za wygraną nie daję
Zrobię sobie półgodzinną przerwę
Potem znowu zapalę joy a
Cała trawa moja, w to wiara swoja
Sami swoi bracia, bo Beat Squad to ostoja
Wszyscy kumple z bloku stanęli wokół
Nie jestem w szoku, pewnie jakiś pojedynek
Na środku ringu Marry, pierwsza runda leci dymek
Walka trwa, nikt przegranym nie chce być
Chce się palić, chce się pić, tworzyć chce się
Zamieniać w rymy akcje po każdym ekscesie
Po marihuanie nowe rymy w notesie
Poniosę wszystko co Marry niesie
[x8]
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały
Inne utwory
Losowe utwory
We can do it
[Big Punisher]
Big Pun baby
You miss me?
{see Pun gon sing then he gon rhyme}
{let me lick you girl where the sun don t shine}
{I m gon sing Treach gon rhyme}
{let me lick you girl...
Big Pun baby
You miss me?
{see Pun gon sing then he gon rhyme}
{let me lick you girl where the sun don t shine}
{I m gon sing Treach gon rhyme}
{let me lick you girl...
When man grow old
So many years that you sacrificed
So many chances you let go by
And girl never once did
you complain, no way
And now he s got nerve just to criticize
You let yourself go, like you ve got no pride
You do what...
So many chances you let go by
And girl never once did
you complain, no way
And now he s got nerve just to criticize
You let yourself go, like you ve got no pride
You do what...
Shy boy
Shoop shoop aah (x 4)
He used to be a shy boy
Until I made him my boy
I never missed a heart beat
Just sitting in the back seat
Yeah
(bridge 1)
I m gonna give him all my love
Each and every night
One thing I m always dreaming of
I wanna squeeze and hold him tight
(chorus)
But don...
He used to be a shy boy
Until I made him my boy
I never missed a heart beat
Just sitting in the back seat
Yeah
(bridge 1)
I m gonna give him all my love
Each and every night
One thing I m always dreaming of
I wanna squeeze and hold him tight
(chorus)
But don...
Live then lay
feat. Phiness
(Treach)
One steps down the path of poverty most know the route
not a pot to piss in or a door to throw it out
All I hear, these days, we say, she say, we say, anyway
He grows, she grows, we grow,...
(Treach)
One steps down the path of poverty most know the route
not a pot to piss in or a door to throw it out
All I hear, these days, we say, she say, we say, anyway
He grows, she grows, we grow,...
Kinda hard
[Intro: Triggnomm (Itchy-Fingas)]
Eh-yo yo son, come on come on
We gotta hit this flight 304 today
(Yo why these airline police keep watchin me?)
Fuck them, man, come on (Toy cops)
[Naisha]
I m flyin on the Kennedy airline fog, the...
Eh-yo yo son, come on come on
We gotta hit this flight 304 today
(Yo why these airline police keep watchin me?)
Fuck them, man, come on (Toy cops)
[Naisha]
I m flyin on the Kennedy airline fog, the...